Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawski ogród dzikości. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą warszawski ogród dzikości. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 grudnia 2009

Savage garden

Jesteśmy, kim jesteśmy. Jesteśmy, bo nie mamy wyjścia ani wyboru. Nikt nas nie pytał, czy chcemy na taki świat. Jesteśmy i będziemy. Musimy iść dalej, przed siebie. Walczyć, nie poddawać się i walczyć. Jak o powietrze. O ostatni oddech. Tylko dlatego warto żyć. Żyjemy, żeby walczyć. Bo życie w ogrodzie dzikości, jakim jest wielkie miasto, to ciągła niekończąca się walka. Bo w wielkim mieście podstawową filozofię życiową określa reguła "walczę, więc jestem" - trawestacja starej maksymy Cogito ergo sum.

I tak dzień po dniu toczymy walkę z przeciwnościami losu, innym ludźmi, samotnością. Walczymy o pieniądze, pozycję społeczną i partnera. A gdzieś pomiędzy tym wszystkim gubimy nasze człowieczeństwo. Stajemy się bezdusznymi automatami nastawionymi na zwycięstwo. Sukces rozgrzesza wszystko. Zwycięzców przecież się nie sądzi...

PS: savage garden czyli ogród dzikości, to nazwa jaką wampiry określały świat ludzi.