Trochę cicho na blogu, bo znowu dopadła mnie korporacyjna rzeczywistość. Robienie 7 rzeczy równocześnie przez kila godzin dziennie nie wpływa korzystnie na aktywność pozazawodową. Nie miałem siły otwierać kompa w czasie wolnym.
Za to 2 tygodnie z rzędu powróciłem do dawnych przygód z PKP. Historia lubi się powtarzać. 2 tygodnie temu na Wschodnim zepsuła się lokomotywa, o czym z wielka niechęcią poinformowano pasażerów jakieś pół godziny po fakcie, w związku z czym do Centrum musiałem się dotelepać tramwajem. Tydzień temu tradycyjnie w wagonach nie było ogrzewania. Na szczęście na dworze było tylko minus 2, także dało się przeżyć...
Pozdrowienia z Wielkiego Miasta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz