Ciężki marzec. W pracy Sajgon. Na dworze kolejny atak zimy. Na szczęście wielkimi krokami zbliża się wiosna. Wielkimi krokami zbliża się też koniec mojej umowy z aktualnym pracodawcą. Jak na razie cisza. Zadania na 2010 wyznaczone, ale warunki ciągle nieustalone. Być może w kwietniu przyjdzie mi wracać na prowincję...
PS: musiałbym wtedy zmienić nazwę bloga na "Prowincjusz znowu w Małym Mieście", ale podobno małe jest piękne...
Myśli nieuczesane o życiu w największym polskim mieście,spisane przez ex-mieszkańca Polski "B"
sobota, 20 marca 2010
środa, 10 marca 2010
Przygód z koleją kolejna odsłona
Trochę cicho na blogu, bo znowu dopadła mnie korporacyjna rzeczywistość. Robienie 7 rzeczy równocześnie przez kila godzin dziennie nie wpływa korzystnie na aktywność pozazawodową. Nie miałem siły otwierać kompa w czasie wolnym.
Za to 2 tygodnie z rzędu powróciłem do dawnych przygód z PKP. Historia lubi się powtarzać. 2 tygodnie temu na Wschodnim zepsuła się lokomotywa, o czym z wielka niechęcią poinformowano pasażerów jakieś pół godziny po fakcie, w związku z czym do Centrum musiałem się dotelepać tramwajem. Tydzień temu tradycyjnie w wagonach nie było ogrzewania. Na szczęście na dworze było tylko minus 2, także dało się przeżyć...
Pozdrowienia z Wielkiego Miasta
Za to 2 tygodnie z rzędu powróciłem do dawnych przygód z PKP. Historia lubi się powtarzać. 2 tygodnie temu na Wschodnim zepsuła się lokomotywa, o czym z wielka niechęcią poinformowano pasażerów jakieś pół godziny po fakcie, w związku z czym do Centrum musiałem się dotelepać tramwajem. Tydzień temu tradycyjnie w wagonach nie było ogrzewania. Na szczęście na dworze było tylko minus 2, także dało się przeżyć...
Pozdrowienia z Wielkiego Miasta
Subskrybuj:
Posty (Atom)