Ciężki marzec. W pracy Sajgon. Na dworze kolejny atak zimy. Na szczęście wielkimi krokami zbliża się wiosna. Wielkimi krokami zbliża się też koniec mojej umowy z aktualnym pracodawcą. Jak na razie cisza. Zadania na 2010 wyznaczone, ale warunki ciągle nieustalone. Być może w kwietniu przyjdzie mi wracać na prowincję...
PS: musiałbym wtedy zmienić nazwę bloga na "Prowincjusz znowu w Małym Mieście", ale podobno małe jest piękne...