Myśli nieuczesane o życiu w największym polskim mieście,spisane przez ex-mieszkańca Polski "B"
sobota, 13 lutego 2010
Na zachodzie bez zmian etc.
Wszystko po staremu. 5 dni pod znakiem korporacji i 2 dni weekendu spędzone na dochodzeniu do siebie na prowincji. W międzyczasie Donald T. zrezygnował z zaszczytnej funkcji prezydenta naszego zaścianku a Sobiesiak ośmieszył członków komisji śledczej w sprawie afery hazardowej. Jednym słowem - w naszym polskim grajdołku wszystko toczy się jak zawsze. Trzy kroki do przodu, dwa kroki do tyłu...
sobota, 6 lutego 2010
I had a dream
Last night I had a dream...
Poranny pociąg do Warszawy jak zawsze pełen ludzi. Polska B podąża zawsze w tym samym kierunku. Na szczęście mróz trochę zelżał, więc szwankujące w pociągu ogrzewanie nie psuje mi nastroju.
Przede mną kolejny tydzień walki z korporacyjnymi absurdami. Z paraliżem decyzyjnym, spychologią i tzw. „pretensjologią”. Na czym polega ten fenomen wielkich firm? Otóż wielkie firmy mają to do siebie, że są podzielone na liczne działy zajmujące się tym i owym. W pewnym, bliżej nieokreślonym momencie dochodzi do podziału dzielnicowego (vide średniowieczna Polska). Działy kierowane przez udzielnych książąt zaczynają funkcjonować jak oddzielne podmioty pod władzą zwierzchnią suwerena czyli prezesa organizacji. Cały sens ich istnienia zaczyna odtąd na prowadzeniu ciągłych wojen podjazdowych.
Książęta chcą maksymalnie rozszerzyć zakres własnej władzy, redukując jednocześnie zakres własnej odpowiedzialności. Przy okazji walczą o wpływy suwerena chcąc udowodnić mu swoją przydatność i wierność. Swoją codzienną działalność redukują do kontrolowania poczynań swoich przeciwników z innych działów. Kiedy uda im się znaleźć jakąś nieprawidłowość podnoszą triumfalny krzyk na całą firmę „Pomyliliście. Jesteście niekompetentni. My jesteśmy najlepsi”.
W takich warunkach cel firmy czyli zysk lub klient odchodzi na dalszy plan. Liczy się zwycięstwo nad sąsiednim działem. W czasach kryzysu natężenie walk nasila się. Zaczynają się redukcje. Wśród personelu kierowniczego przypomina to dziecięcą zabawę, gdzie 8 dzieci chodzi wśród ustawionych 7 krzeseł, a na sygnał dany przez prowadzącego każde zajmuje jedno krzesło. Za każdym razem, ktoś zostaje bez krzesła…
Poranny pociąg do Warszawy jak zawsze pełen ludzi. Polska B podąża zawsze w tym samym kierunku. Na szczęście mróz trochę zelżał, więc szwankujące w pociągu ogrzewanie nie psuje mi nastroju.
Przede mną kolejny tydzień walki z korporacyjnymi absurdami. Z paraliżem decyzyjnym, spychologią i tzw. „pretensjologią”. Na czym polega ten fenomen wielkich firm? Otóż wielkie firmy mają to do siebie, że są podzielone na liczne działy zajmujące się tym i owym. W pewnym, bliżej nieokreślonym momencie dochodzi do podziału dzielnicowego (vide średniowieczna Polska). Działy kierowane przez udzielnych książąt zaczynają funkcjonować jak oddzielne podmioty pod władzą zwierzchnią suwerena czyli prezesa organizacji. Cały sens ich istnienia zaczyna odtąd na prowadzeniu ciągłych wojen podjazdowych.
Książęta chcą maksymalnie rozszerzyć zakres własnej władzy, redukując jednocześnie zakres własnej odpowiedzialności. Przy okazji walczą o wpływy suwerena chcąc udowodnić mu swoją przydatność i wierność. Swoją codzienną działalność redukują do kontrolowania poczynań swoich przeciwników z innych działów. Kiedy uda im się znaleźć jakąś nieprawidłowość podnoszą triumfalny krzyk na całą firmę „Pomyliliście. Jesteście niekompetentni. My jesteśmy najlepsi”.
W takich warunkach cel firmy czyli zysk lub klient odchodzi na dalszy plan. Liczy się zwycięstwo nad sąsiednim działem. W czasach kryzysu natężenie walk nasila się. Zaczynają się redukcje. Wśród personelu kierowniczego przypomina to dziecięcą zabawę, gdzie 8 dzieci chodzi wśród ustawionych 7 krzeseł, a na sygnał dany przez prowadzącego każde zajmuje jedno krzesło. Za każdym razem, ktoś zostaje bez krzesła…
Etykiety:
I had a dream,
życie w Warszawie,
życie w Wielkim mieście
Niepewność w Wielkim Mieście
24 h, 365 dni w roku - życie w Wielkim Mieście. Ciągły spleen, ciągła niepewność. A niepewność jest najgorsza...
Co oznacza niepewność w wielkim mieście? Z czym się wiąże? Nigdy nie wiesz, co spotka Cię za rogiem. coo czeka Cię jutro. Czy przychodząc do pracy z samego rana, ujrzysz swoje rzeczy spakowane w kartonie na biurku, i nie będziesz mógł odblokować swojego komputera..
Kryzys tylko wzmaga, pogłębia niepewność. Jest jej emanacją i najgorszym przejawem. Niepewność towarzyszy nam od zawsze, od kołyski. Oswajamy się z nią od pierwszego oddechu. Żyjemy w ciągłej niepewności z przerwami na chwile snu, upojenia alkoholowego, seksualnego albo narkotycznego. Tak mija nasze życie. Przesypuje się nam jak piasek pomiędzy palcami. Szybko, niespokojnie. Nie można tego zatrzymać. Tak było i być musi.
Co oznacza niepewność w wielkim mieście? Z czym się wiąże? Nigdy nie wiesz, co spotka Cię za rogiem. coo czeka Cię jutro. Czy przychodząc do pracy z samego rana, ujrzysz swoje rzeczy spakowane w kartonie na biurku, i nie będziesz mógł odblokować swojego komputera..
Kryzys tylko wzmaga, pogłębia niepewność. Jest jej emanacją i najgorszym przejawem. Niepewność towarzyszy nam od zawsze, od kołyski. Oswajamy się z nią od pierwszego oddechu. Żyjemy w ciągłej niepewności z przerwami na chwile snu, upojenia alkoholowego, seksualnego albo narkotycznego. Tak mija nasze życie. Przesypuje się nam jak piasek pomiędzy palcami. Szybko, niespokojnie. Nie można tego zatrzymać. Tak było i być musi.
wtorek, 2 lutego 2010
Na Zachodzie bez zmian
Kolejny tydzień korporacyjnych absurdów przede mną. Chaos.Chaos. Chaos. Na szczęście na dworze trochę cieplej. W metrze widziałem śmieszną kampanię ratusza namawiającą niezameldowanych w Warszawie do płacenia tu podatków. Coś dla mnie - człowieka żyjącego jedną nogą na prowincji, jedną nogą w Wielkim Mieście. Czy brat PIt spełni swoje zadanie???
Subskrybuj:
Posty (Atom)