sobota, 6 lutego 2010

I had a dream

Last night I had a dream...

Poranny pociąg do Warszawy jak zawsze pełen ludzi. Polska B podąża zawsze w tym samym kierunku. Na szczęście mróz trochę zelżał, więc szwankujące w pociągu ogrzewanie nie psuje mi nastroju.

Przede mną kolejny tydzień walki z korporacyjnymi absurdami. Z paraliżem decyzyjnym, spychologią i tzw. „pretensjologią”. Na czym polega ten fenomen wielkich firm? Otóż wielkie firmy mają to do siebie, że są podzielone na liczne działy zajmujące się tym i owym. W pewnym, bliżej nieokreślonym momencie dochodzi do podziału dzielnicowego (vide średniowieczna Polska). Działy kierowane przez udzielnych książąt zaczynają funkcjonować jak oddzielne podmioty pod władzą zwierzchnią suwerena czyli prezesa organizacji. Cały sens ich istnienia zaczyna odtąd na prowadzeniu ciągłych wojen podjazdowych.

Książęta chcą maksymalnie rozszerzyć zakres własnej władzy, redukując jednocześnie zakres własnej odpowiedzialności. Przy okazji walczą o wpływy suwerena chcąc udowodnić mu swoją przydatność i wierność. Swoją codzienną działalność redukują do kontrolowania poczynań swoich przeciwników z innych działów. Kiedy uda im się znaleźć jakąś nieprawidłowość podnoszą triumfalny krzyk na całą firmę „Pomyliliście. Jesteście niekompetentni. My jesteśmy najlepsi”.

W takich warunkach cel firmy czyli zysk lub klient odchodzi na dalszy plan. Liczy się zwycięstwo nad sąsiednim działem. W czasach kryzysu natężenie walk nasila się. Zaczynają się redukcje. Wśród personelu kierowniczego przypomina to dziecięcą zabawę, gdzie 8 dzieci chodzi wśród ustawionych 7 krzeseł, a na sygnał dany przez prowadzącego każde zajmuje jedno krzesło. Za każdym razem, ktoś zostaje bez krzesła…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz