Jesteśmy, kim jesteśmy. Jesteśmy, bo nie mamy wyjścia ani wyboru. Nikt nas nie pytał, czy chcemy na taki świat. Jesteśmy i będziemy. Musimy iść dalej, przed siebie. Walczyć, nie poddawać się i walczyć. Jak o powietrze. O ostatni oddech. Tylko dlatego warto żyć. Żyjemy, żeby walczyć. Bo życie w ogrodzie dzikości, jakim jest wielkie miasto, to ciągła niekończąca się walka. Bo w wielkim mieście podstawową filozofię życiową określa reguła "walczę, więc jestem" - trawestacja starej maksymy Cogito ergo sum.
I tak dzień po dniu toczymy walkę z przeciwnościami losu, innym ludźmi, samotnością. Walczymy o pieniądze, pozycję społeczną i partnera. A gdzieś pomiędzy tym wszystkim gubimy nasze człowieczeństwo. Stajemy się bezdusznymi automatami nastawionymi na zwycięstwo. Sukces rozgrzesza wszystko. Zwycięzców przecież się nie sądzi...
PS: savage garden czyli ogród dzikości, to nazwa jaką wampiry określały świat ludzi.
Myśli nieuczesane o życiu w największym polskim mieście,spisane przez ex-mieszkańca Polski "B"
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeprowadzka do Warszawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przeprowadzka do Warszawy. Pokaż wszystkie posty
piątek, 25 grudnia 2009
Pierwsze kroki w Warszawie
Jeżeli nie masz jeszcze 45 lat, to można swobodnie założyć że etap myślenia o przeprowadzce do Wawy masz przed sobą lub za sobą. Na pewno, przynajmniej raz w życiu, o tym myślałeś. Warszawa kusi. Lepszą pracą, większymi możliwościami i kasą. Jeżeli żyjesz na wschód od Wisły, prędzej czy później możesz tam trafisz. Jeżeli jesteś, tak jak, z metropolii lubelskiej (przynajmniej w mniemaniu władców Lublina)trafisz tam prędzej czy później. Możesz się bronić przed tym rękami i nogami, ale nic nie poradzisz. Macki Warszawy sięgają daleko na wschód...
Etykiety:
przeprowadzka do Warszawy,
życie w Wielkim mieście
Subskrybuj:
Posty (Atom)