Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzeum smutku. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą muzeum smutku. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Muzeum Smutku

Wizyta w Muzeum Powstania Warszawskiego nie należy do najbardziej przyjemnych. Mroczne posępne wnętrze jest przesiąknięte smutkiem. Smutkiem za straconym pokoleniem, którego najjaśniejsze punkty, zgasły na barykadach Woli i w kanałach Mokotowa. Smutkiem za miastem, które odeszło i nigdy już nie powróci. Miastem, gdzie dzisiaj pod każdym drapaczem chmur w Centrum kryją się bezimienne groby, tych którym nie było wszystko jedno.
Muzeum Powstania to Muzeum Smutku. Heroizm, oddać życie za Ojczyznę - jakże patetycznie i pusto brzmią te słowa po wizycie w sali Harcerskiej Poczty, gdzie nieznany lektor czyta listy ludzi, którzy zagubili się w ogarniętym wojenną pożogą mieście. Z kilku słów skreślonych na maleńkich jednostronnych karteczkach przebija rozpacza i nadzieja. Że jeszcze nie wszystko stracone. Że uda nam się jeszcze zobaczyć. Choć na chwilę. Choćby tylko po, by raz jeszcze spojrzeć sobie w oczy i zamienić kilka słów. By przekonać się, że ciągle jesteśmy ludźmi...
Do tej pory myślałem, że Muzeum Powstania to Muzeum Klęski Narodowej. Po kilku spędzonych tam chwilach zmieniłem zdanie. Być może Powstanie było bezsensowną rzezią, idiotyczną decyzją dowódców, którzy nie potrafili ostudzić gorących głów powstańczej młodzieży. Może, jak mówił generał Anders, było zbrodnią. To nieważne. Ludziom, którzy potrafili rzucić rękawicę takiej potędze, nie dysponując żadną realną siłą, należy się pomnik. Po ty byśmy nigdy nie zapomnieli, że Polska to coś, co nie zostało nam podane na tacy. Bo nawet teraz, kiedy jesteśmy w NATO i UE, musimy pamiętać, że Polska nie jest dana nam raz na zawsze...